wtorek, 28 lipca 2015

Wyprawka do szpitala, czyli My Hospital Bag



Nie wiem, na jakiej zasadzie odbywa się to w Polsce, ale tutaj na pierwszym spotkaniu z położną w szpitalu dostałam teczkę z ulotkami, książeczkami i gazetę. Nie byle jaką, bo gruby, kolorowy magazyn wydawany przez... sam szpital.  Wygląda ona tak:

W środku spis treści: 
W podstawowych informacjach są dane szpitala, cała strona poświęcona personelowi, pacjentom oraz gościom, w tym wypisane godziny wizyt. Wyjaśnione są pojęcia takie jak np pokój indukcji porodu, episiotomia (nacięcie krocza, którego się boję), cesarskie cięcie itp. Opisane są procedury porodowe, jest zachęta do karmienia piersią, gdzie szukać wsparcia w przypadku depresji poporodowej, jest też strona, na której znajdziemy wszystkie potrzebne numery telefonów, nie tylko do recepcji ale i np do doradcy laktacyjnego: 


Później magazyn dzieli się na trzy chaptery, pierwszy poświęcony jest ciężarnym: "40 tygodni krok po kroku", gdzie znajdziemy opisy trymestrów, a także co się dzieje w poszczególnych tygodniach. Jest rozdział o zdrowiu w ciąży, zwrócona jest  uwaga na dobre odżywianie, później jest o gimnastyce, o dolegliwościach takich jak poranne mdłości, skurcze nóg, ale i o tych poważnych, których nie należy lekceważyć. Jest też rozdział "wyglądaj i czuj się dobrze" z praktycznymi poradami oraz zdjęciami przedmiotów, które nam to ułatwią (ciuszki, kosmetyki itp). Jest też rozdział o nastoletnich matkach pełen rad i słów wsparcia, a także z wyczuciem napisany rozdział o poronieniu. 
 Drugi chapter to przygotowania do powitania dziecka. Rozpoczyna się od oszczędzania, przejścia na macierzyński, ubiegania się o pomoc materialną, później sympatyczny dział o zakupach dla dziecka z wypisem, co będzie dla maleństwa potrzebne: miejsce do spania, fotelik samochodowy, wózek (wg mnie wcale nie taki mus) wanienka i monitor oddechu/elektroniczna niania (też wg mnie wcale nie takie potrzebne, jeśli dziecko śpi z nami w łóżku), ciuszki miejsce do zabawy i pieluszki/kosmetyki.
No i rozdział, który dziś mnie interesuje:
YOUR  HOSPITAL BAG!
Jako że jest multum list w różnych miejscach sieci, książkach itd, co zabrać ze sobą do szpitala, to byłam trochę skołowana, co dokładnie spakować. Ucieszyło mnie, że szpital sam podpowiedział mi, co preferuje się u nich:


 Czyli muszę mieć trzy torby. Jedną moją, drugą dziecka, a trzecią do samego porodu. Hmm, myślę, że to całkiem przemyślane, więc szykuję: maleńka walizka dla Kornelki, mała torba dla mnie i torebka na poród.

Torba szpitalna:
Trzy piżamki - dwie,
Dwa staniki do karmienia - mam,
Wkłady mlekopijne ;) - mam,
Maść na brodawki - nie mam! Muszę dopisać do listy zakupów,
Wkłady poporodowe - mam,
Ciemny ręcznik - mam,
Sześć par gaci - nie mam, mam tylko jedne z siateczki,
Żel, szampon, szczoteczka i pasta, dezodorant - mam.
Kosmetyki do makijażu - no tak, muszę wyglądać pięknie na wyjście, więc spakuję.
Akcesoria do włosów- mam.
Telefon- mam.
Gazeta/książka- coś sobie kupię.
Notatnik z długopisem - mam.
Jedzonko - spakujemy.
Torba porodowa:
Plan porodu - będę go spisywać dopiero,
Segregator przebiegu ciąży- mam,
koszula - mam,
szlafrok i skarpety - po mojej modyfikacji są to skarpety i bluza,
czysta koszula po - mam,
gumka do włosów - mam,
balsam do ust - mam,
woda i jedzonko - mam,
ręcznik - mam mały i tetrę,
pierwsze ciuszki maluszka - mam.
Torba dziecka:
6 śpioszków - mam,
6 bodziaków - mam,
pieluszki - mam,
śliniak - mam,
sweterki - mam,
dwie czapeczki - mam,
łapki niedrapki - mam,
kocyk - mam,
ręczniczki - mam,
gąbka - nie mam,
krem do pupci -mam,
waciki - mam, ale dokupię jeszcze. 

11 komentarzy:

  1. Też miałam listę ze szpitala, choć przyznam, że niektóre punkty były dość dziwne. Jak właśnie kilka koszul do spania, kiedy po porodzie się leży z reguły jedną dobę (akurat tak jest w Szkocji). Mam zmieniać ubranie co 6 godzin??
    Ale 6 bodziaków dla maluszka? Czemu aż tyle. U niektórych 5 sztuk to cała wyprawka dla maluszka. No i po co śliniak? U nas przydał się dopiero w 3 miesiącu życia Nadii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiam, dlaczego aż 6 śpiochów. Nie mam pojęcia :D No cóż, spakowałam, najwyżej wrócę z czystymi i je wyjmę z walizki.

      Usuń
  2. A macie tam szkołę rodzenia jeszcze? Bo my mieliśmy to wszystko na szkole rodzenia przy szpitalu, więc chyba na jedno wychodzi.
    A jeśli chodzi o ciuszki dla maluszka to jakoś strasznie ich chyba dużo. My kupowaliśmy mało na początek. Po kilka par zaledwie wszystkiego. I tak małe zaraz z tego wyrasta i i tak robi się pranie codziennie.
    Zgadzam się, że w szpitalu to jedna/ dwie koszule się tylko przydają. No i śliniaki też chyba trochę chybione bo noworodki są za małe na nie. Nasze dziecię potwornie ulewało a i tak śliniak udało nam się założyć dopiero po półtora miesiąca, żeby miało to sens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapisałam się na szkołę rodzenia, bo zbyt dużo bym nie zrozumiała (angielski...) a tylko bym się denerwowała. Ale szkoła rodzenia jest, każdy może z niej skorzystać.
      Też mi się wydaje, że te 6 par to bardzo dużo, zwłaszcza, że jest się tam ok dwóch dni. No ale spakowałam, są maleńkie więc dużo miejsca nie zajmują. My w sumie kupiliśmy aż trzy śpiochy, resztę dostaliśmy w spadku od mojej cioci, jest tego tyle, że żartujemy sobie, że Mała ubierze wszystko tylko raz.
      Spakowałam pieluszki tetrowe, oni tutaj tego chyba nie używają, ale cóż, ja będę :D

      Usuń
    2. Żarty żartami ale to nasze maleństwo tak szybko rośnie, że naprawdę mam wrażenie, że niektóre ciuszki założył tylko raz, a wcale nie mamy ich tak wiele! A takie ładne te ubranka ma, że trudno uwierzyć, że już musi mieć nowe a te idą w odstawkę.

      Usuń
    3. Ja mam tylko nadzieję, że będziemy mieć wystarczająco dużo miejsca, by trzymać kartony z ciuszkami na strychu albo piwnicy. Chciałabym zatrzymać część ciuszków na następne dziecko, bo faktycznie - tak szybko rosną, że nie zdążą nawet tego wynosić.

      Usuń
  3. Koszula jedna to za mało. Przynajmniej jedna do porodu, a druga później do leżenia.
    I ja też uważam, że śliniaki niepotrzebne póki co, do ulewania może być tetra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni chyba tutaj nie preferują tetry, więc pewnie próbują ogarnąć ulewanie ze śliniakami. Spakowałam jeden śliniaczek taki mini bo dostałam go za darmo od koleżanki, ale pakuję też tetrowe pieluszki.
      A co do koszuli to mam już trzy :) Więc jedna będzie do porodu, druga do leżenia a trzecia w razie W :)

      Usuń
    2. Właśnie coś mi brakowało w tej liście. Tetry jak najbardziej! Ja przed porodem nawet nie wiedziałam, że aż tak się przydają! Każda tetra jest na wagę złota przy maluszkach :) No przynajmniej przy naszym ulewaczku.

      Usuń
  4. Fajnie zeszpital konkretnie okresla co chce i w jakich ilosciach. Ja musialam sie niezle nagimnastykowac zeby takie informacje znalezc. Spakowalam sie juz, a jak czegos mi zabraknie to wysle meza. Innej opcji nie ma. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. do szpitala w zasadzie warto wziąć tylko najpotrzebniejsze rzeczy kosmetyczne, luźną długą koszulę na tyle że bez spodenek można ją nosić, chusteczki nawilżające, 1-2 pieluchy tetrowe (bo często mają tylko pampersiki) - fajną tetrę możesz znaleźć tutaj i jakieś ubranka dla siebie i dziecka na wyjście, naprawdę nie ma co wielce filizofować bo (przynajmniej w polskich) szpitalach jest już obecnie wszystko

    OdpowiedzUsuń

Kornelcia

Suwaczek z babyboom.pl